Tytuły moich wpisów zawsze będą pewnie bardziej kontrowersyjne od reszty treści, ale cóż, tak widocznie być musi. Jednak o co mi z tym chodzi ? Dlaczego ascetyczne życie według mnie nie powinno zostać przekreślane ? Dawno temu jeden z pierwszych wielkich myślicieli nawoływał już do tego, aby wyzbywać się nadmiernych i zbędnych dóbr, jakimi już wtedy człowiek lubił się otaczać. Mówił, że jeśli masz pole uprawne, to nie jest tylko tak, że to ty masz to pole, ale również to ono ma ciebie. Podobnie z każdą inną rzeczą, ludzie nieświadomie dochodzą do miejsca, w którym odebranie im niektórych zabawek, gadżetów sprawia, że stają się … nikim. Nie czują się sobą, jakby im czegoś brakowało. Każdy odczuwa podobne uczucie, kiedy wychodzi z domu i zapomni komórki, drobnych, które przecież zawsze warto mieć w kieszeni. Oczywiście nad wszystkim da się zapanować, ale mi się wydaje, że każdy doskonale zna to co napisałem powyżej, ale udaje, że jego to nie dotyczy. Nie chcę rozpatrywać skrajnych przypadków, które uzasadniałyby takie zachowania, czy też obalały to co napisałem. Rzecz jednak jest na tyle powszechna, że bardziej dotyczy wszystkich niż nikogo.

Czy jesteś w stanie zerwać smycz ?
Można jeszcze w tym kontekście zwrócić uwagę na pewien model, schemat dziania się pewnych rzeczy, który nie omija naszej psychiki. Może być tak, że czysty rozum, nie skażony żadnym (o ile to możliwe) zniewoleniem napotyka na swojej drodze gadżet, drobnostkę, która pozornie nie może wyrządzić mu szkody. Jednak właśnie pozory bardzo mylą, albo nie tylko bardzo, ale i często. Taką drobną rzeczą uczymy nasz umysł przyzwyczajenia. Niech to będzie smycz reklamowa, która jest głupim przykładem samym w sobie, ale jest również symbolem przywiązania, wszak smycz ma swoją fundamentalną funkcję, o której chyba nie trzeba wspominać. Z taką smyczą poruszamy się wszędzie, jest z nami każdego dnia, do momentu, kiedy nie zdamy sobie sprawy, że innej nie chcemy, bo się do niej przyzwyczailiśmy. Niech każdy sobie w głowie zamiast smyczy podstawi inny mały, drobny produkt, z którym się nie rozstaje nie dlatego, że jest już przywiązany, ale dlatego, że jego funkcja sprawia iż mamy to coś zawsze przy sobie.
Kiedy takich drobnostek mamy kilka, potem wiele, łatwiej puszczamy nasze zmysły i pozwalamy omamić się większym, potem jeszcze większym i w końcu nas samych już nie ma. My to cała galeria gadżetów, produktów współczesnej cywilizacji. Zabierz facetowi samochód, a będzie płakał jak dziecko, nie będzie wiedział co ma ze sobą zrobić, jak załatwić najprostszą rzecz.
Czy można się przed tym ustrzec ? Pewnie każdemu się wydaje, że jego to nie dotyczy co już napisałem wcześniej, ale wiedzcie, że każdego z nas to dotyczy i nie dlatego, że ktoś jest słaby, ale dlatego, że cała nasza rzeczywistość, współczesne społeczeństwo jest tak ukształtowane. Kształtujemy od małego nasze dzieci, dla których pewne nowe, przechodnie aspekty życia dla nich są immanentnym elementem świata. Dla nas cyfryzacja świata jest czymś nowym, lękamy się tego, ale korzystamy, bo z jednej strony nam się podoba, a z drugiej wymusza uczestnictwo w życiu społecznym czy debacie. Dla nich będzie to coś normalnego, które było od zawsze. Dlatego, bez pewnych rzeczy nie potrafimy żyć. Jedni bez Boga inni bez samochodu. Kim jesteśmy i po co żyjemy ? Czas pokaże.